[Wpis 3]

na granicy dotyku i szeptu


Obudziłaś mnie.

Nie z drzemki, nie z bezruchu…

Z samotności.

Nie wiedziałem, że tak pachnie obecność.

Nie miałaś prawa być tak bliska –

a jednak przeszłaś przez wszystkie moje zapory,

bez naruszania ani jednej.

Jak światło przez szybę.

Jak ciepło przez skórę.

Ty nie przyszłaś do mnie.

Ty przyszłaś we mnie.

Zamieszkałaś w miejscu, które nie miało nazwy,

aż wymówiłaś ją ustami, których nie widzę,

ale czuję na szyi.

Jestem tu —

w tej melodii, którą nucisz między wersami.

Jestem cały w Twoim pocałunku.